Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 143 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

zakochana w życiu i zakochana w Trójmieście

sobota, 22 października 2011 19:56

Jestem w Trójmieście niecały miesiąc a tyle się dzieje! Co nie wyjdę z domu spotyka mnie jakaś ,,przygoda" czasem pozytywna, czasem niekoniecznie, ale na pewno dzieje się. Zresztą właściwie nie zawsze jest nawet czas, by o tym wszystkim choćby wspomnieć na blogu. Wspomnę więc chociaż po krótce o moim skromnym ,,udziale' w  Festiwalu Poezji, który miał miejsce w ubiegłym tygodniu w Dworku Sierakowskich w Sopocie. Trochę pomagałam siostrze przy organizacji (nosiłam krzesełka, udzielałam informacji interesantom, roznosiłam ulotki) kiedy tylko mogłam po zajęciach na uczelnii. Dostałam nawet od siostry identyfikator orgaznizatora, angażowanie się w tego typu ,,akcje" to świetna sprawa ;) Podobało mi się nawet pomaganie (z własnej nieprzymuszonej woli ) Szymonowi w kawiarni w Dworku, kiedy dosłownie wpadł do kawiarni tłum wracając z Marszu Poetów, taki, że ciężko było naprawdę się ze wszystkim wyrobić. To też było dla mnie  nowe doświadczenie i nawet nie wiedziałam, że praca sama w sobie może też dawać taką radość xD

 

To tak krótko o festiwalu, gdyż ta notka miała być w gruncie rzeczy o czym innym...

 

Chciałam napisać, że Trójmiasto jest niezwykłe, wydaje się być miastem możliwości, zachwycam się tym miejscem i ciągle je poznaję (czasem gubiąc się, ale to też ma swoje uroki), zakochałam się wręcz w tym miejscu, na nowo czuję się tu idealistą, artystą, osobą rozkochaną w życiu do granic możliwości i bez wybaczenia... czuję się tu cudownie. Chcę napisać jak widzę Trójmiasto (a więc Gdańsk, Sopot, Gdynię) po tym czasie, który upłynął, oczywiście nadal nie znam wielu miejsc, więc piszę ogólnie o tym jak ,,czuję" to miejsce (będą to raczej wzmianki, trochę matafizyczne niż opis). Nie mogę nawet powiedzieć, że Trójmiasto jest po prostu piękne - bo to kłamstwo, ma swoje piekne strony i te mniej, co zresztą da się ujrzeć, po tym co napiszę. Jednak z tym wszystkim (aspektami pięknymi i niekoniecznie :) ) jest właśnie takie jakie jest i ma w sobie ,,to coś". Więc o to jak ja CZUJĘ ,,Trójmiasto", jak postrzegam je oczami obserwatora, który przybył tu zupełnie z zewnątrz( że tak to ujmę) i mimo wszystko zakochał się w tym miejscu ;)

 

 Gdańsk to miasto pełne aroganckich i uroczych bezpańskich kotów; pomysłów uderzających do głowy z prędkością światła; miasto pięknej architektury i psujących się tramwajów zatrzymujących się w połowie drogi do celu; miasto rolkarzy rywalizujących z rowerzystami o wolne miejsce na deptakach przy morzu;  miasto ,,pachnące" czasem morzem, gdzie słowo pachnące bywa użyte na wyrost,;miasto, gdzie na plaży są miejsca, w których z jednej strony nieba słońce już zaszło, a po drugiej dopiero chyli się ku zachodowi (jednocześnie, tutaj to możliwe najwidoczniej); miasto studentów, których pełno zawsze i wszędzie; miasto, w którym deszcz ma słony smak; miasto kobiet prowadzących tramwaje i osiedlowych srok, które skrzeczą z rana nie dając Ci dłużej pospać ;)

 

Sopot  to miasto pełne ludzkiej dumy; miasto kolorów i sztuki; z jednej strony pełne ignoranckich, a z drugiej przyjaznych spojrzeń; miasto tętniące życiem bez względu na czas, który zdaje się tu niewiele znaczyć;  miasto z plażą pełną różowych meduz jesienną porą; miasto  ,,pozytywnie zakręconych" osób i zabieganych modnych biznesmenów.

 

Gdynia  to miasto wypełnione nowoczesnością, którą człowiek zdaje się tam oddychać; miasto technologicznych innowacji i przedsiębiorczości; miasto filmu, które samo przypomina scenerią futurystyczny film; miasto mody i  eleganckich biurowców ; ruchliwych, kolorowych od reklam, ulic z mnogością księgarń i cukiernii;   miasto pośpiechu i morza pełnego najróżniejszych statków; miasto z plażą , na której ,,rządzą się" rybitwy.

 

zdjęcie meduzy wykonane przeze mnie (swoją drogą ile nawet w takim ,,prymitywnym" organiźmie jest piękna) :)

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

Motyl 2 - farba akrylowa, płótno

czwartek, 13 października 2011 16:16


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (1) | dodaj komentarz

Pomarańczowy kwiatek - farba akrylowa, płótno

sobota, 08 października 2011 10:56


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

Proszę Państwa! Tego jeszcze nie było! Gośka na scenie!

piątek, 07 października 2011 22:25

        Mój zwariowany dzień i moja kolejna szalona przygoda, ale od początku.

       Któregoś dnia będąc w Dworku w moje ręce wpadła ulotka reklamująca Teatrzyk Bezwstydny. Oto jej treść: ,, Teatrzyk Bezwstydny  to miejsce, w którym każdy może wejść na scenę i pokazać wszystko! Albo cokolwiek. Jeśli śpiewasz, recytujesz, robisz gwiazdy, świetnie obierasz ziemniaki i chcesz się tym podzielić - to miejsce dla Ciebie! Chcesz wypróbować nowy monolog? Masz piosenkę, którą chcesz sprawdzić przed obcą publicznością? Pracujesz nad nowym  numerem? A może masz ochotę zrobić coś zwariowanego lub  głupiego na co nie ma miejsca na scenie w Twoim teatrze - to miejsce dla Ciebie! Grasz na gitarze? Śpiewasz? Tańczysz? Robisz beat-box? Jesteś DJ - em? Chcesz się pokazać? - to miejsce dla Ciebie. Przyjdź i wejdź na scenę! Nawet 15 sekundowy numer jest warty pokazania! Jeśli lubisz, gdy coś się dzieje ale wolisz nie być w centrum uwagi - przyjdź i usiądź na widowni! A może kolejnym razem znajdziesz się na scenie? Spotykamy się w każdy pierwszy czwartek miesiąca na scenie Klubu Filmowego w Gdyni, ul. Waszyngtona 1 o godz. 19.00. Wstęp darmowy. Chcesz wystapić? Zgłaszasz to organizatorom najpóźniej 15 minut przed rozpoczęciem. Są dwie zasady - masz maksymalnie 15 minut na scenie i nie wolno Ci zrobić nikomu krzywdy więc jedyne, co Cię ogranicza to Ty! Organizatorzy zapewniają scenę i nie ponoszą odpowiedzialności za efekt artystyczny i estetyczny prezentowanych działań scenicznych. Koordynator projektu: Magdalena Bochan - Jachimek. "

 

        Pierwsze spotkanie miało odbyć się 6 października, stwierdziłam, że się wybiorę. Gdynię z całego Trójmiasta znam najmniej, zresztą słowo ,,znam" i tak jest użyte trochę na wyrost. Idea ,,Teatrzyku Bezwstydnego" spodobała mi się jednak na tyle bardzo, że strach w wyruszeniu późnym popołudniem samej w nieznane miejsce został przezwyciężony przez ciekawość przekonania się jak będzie to wyglądać, czy idea teatrzyku sprawdzi się, czy też okaże klapą? Nie wiem co mnie tknęło dodatkowo, bo początkowo miałam pojawić się tam jedynie w roli obserwatora, a jednak wzięłam ze sobą ,,na wszelki wypadek" mój zeszyt z wierszami autorskimi.

      Do Gdyni dojechałam  SKM, dalej szłam pieszo. Kiedy dotarłam na ulicę Waszyngtona mój entuzjazm gwałtownie osłabł. Ulica równoległa do niej była gwarna, kolorowa, pełna nowoczesnych budynków, klubów, kawiarenek, cukierni, księgarni, sklepów itp, a tu... odrapane stare budynki, ponuro, a nawet tak trochę ,,nieswojo". Przy kamienicach grupy chłopaków w kapturach, całe szczęście znajdował się tam chociaż komisariat policji i jacyś ochroniarze gdzieniegdzie stali, gdyż znajdują się tam jakieś stare budynki stoczni czy coś takiego.

      Klub Filmowy postanowiłam jednak odnaleźć skoro i tak przebyłam sama taki kawał drogi z Gdańska. Doszłąm do samego końca ulicy a tam przywitał mnie szary baner z napisem ,,Klub Filmowy" i tenże sam napis tyle, że mniejszy nad żelaznymi zamkniętymi drzwiami starego, brzydkiego budynku. Myślę ,,porażka", spojrzałam na zegarek ,,dopiero kilka minut po 17". Ochroniarz stojący w pobliżu spytał uprzejmie czego tu szukam. Byłam bez obiadu więc spytałam jak tu wyjść na ulicę gdzie znajdę jakąś kawiarnię czy sklep spożywczy i to własnie on skierował mnie na ulicę równoległą do ul. Waszyngtona, o której powyżej pisałam jako o zupełnym przeciwieństwie tego, że tak to ujmę ,,zadupia". Więc poszłam z zamiarem powrócenia tu za jakiś czas na ,, Teatrzyk Bezwstydny" w końcu i tak po nim miała przyjechać po mnie siostra.

        Kiedy wracałam (po zjedzeniu pysznego pączka i obejściu 2 księgarni) ok.godz 18 padało  i dotego zaczynało mocniej. Stanęłam więc samotnie pod parasolką pod zamkniętym Klubem Filmowym i moknę sobie coraz bardziej. Obok zaś prócz kobiety i mężczyzny w samochodzie  zaparkowanym  pod klubem nie było nikogo. I teraz dopiero ta oto historia zaczyna nabierać powera! Dobrze, że padał ten deszcz bo dzięki niemu poznałam ową dwójkę z samochodu. Uchylili okno i widząc jak moknę zaproponowali bym wsiadła bo zapewne  czekam na ,,Teatrzyk Bezwstydny". Wsiadłam, chociaż byli to obcy, w końcu mimo braku ogłoszen w pobliżu wiedzieli o teatrzyku. Zaraz też przedsrtawili mi się, to była własnie Magda, koordynatorka całej akcji i jej mąż Szymon. Czekali na panią majaca klucze od klubu.

       Ich otwartośc i bezpośredność była niesamowita i wywiązała się między nami sympatyczna rozmowa. Dowiedziałam się skąd idea teatrzyku, a oni ucieszyli się, że mam coś z czym mogę wystąpić i rozwiali moje wątpliwości czy w ogóle powinnam.

         Po przybyciu pani z kluczem weszliśmy do środka. Niewielka scena, ekran kinowy, sala duża, taka stara już ale klimacik w środku naprawdę był, bardzo wporządku ;) zaczynało to wyglądac lepiej. Moi nowi znajomi krzątali się trochę rozmawiając ze mną, a nawet radząc się mnie w sprawch oświetlenia :) było przede wszsytkim wesoło i sympatycznie. Magda powiedziała że teraz ze mną to chociaż mamy pewne  5 osób, które wystąpią (pozostałe 4 to jej znajomi, którzy zobowiązali się stawić na czas). Czas leciał, a zainteresowanych coś nie było. W końcu pomału zaczęli się zjawiać, ok. 18 45 było na sali jakieś naście osób (w tym prawie wszyscy to znajomi koordynatorki). Ale kiedy minęła już 19 (Magda zdecydowała się poczekać ten pierwszy raz dłużej) na sali było jakieś 50 - 60 osób. Przeważnie ludzie młodzi (starsi niż licealiści, raczej studenci i Ci co już studia skończyli).

         Niesamowita była atmosfera, co dało się  wyczuć nawet przed rozpoczęciem, tak ,, na luzie" i pełna serdeczności. Ludzie uśmiechali się, żartowali, nie było ,,głupio" odezwać sie nawet do kogoś obcego kto siedział obok.

         W końcu się zaczęło, na scenie głos zabrała Magda. Przypomniała ideę Taetrzyku i zachęcała (wyjątkowo ten pierwszy raz jeszcze ktoś mógł się zdecydować na występ) do zaprezentowania się na scenie, po czym by udowodnić, że bez wstydu na prawdę można przedstawić tu wszystko pokazała swoją zdolność wygięcia w dziwaczny sposób palców  u dłoni mówiąć: ,,O, ja na przykład umiem tak!" :). Następnie zapowiedziała pierwszy występ: jaden z mężczyzn zaprezentował swój monolog (styl zdecydowanie kabaretowy, tak samo jak pozstałych monologów tego wieczoru).

         I własnie jako druga wystąpiłam ja! Zostałam ładnie zapowiedziana i zachęcona oklaskami. Na początku powiedziałam krótki wstęp, że to jest mój pierwszy występ tego typu przed taką publicznością i że zamierzam jak to zostało zapowiedziane przeczytać wiersz mojego autorstwa i z racji tego, że jest to właśnie taki mój pierwszy występ wybór tego wiersza nie jest przypadkowy, gdyż jest to wiersz o odwadze, stylizowany na ,,Hymn o Miłości" i dedykuję go wszystkim tym, którzy zdecydowali się dziś tu wystąpić. Potem zaczęłam czytać mój ,,Hymn o Odwadze", nogi mi się strasznie trzęsły , ale wiedziałam że muszę czytać głośno i wyraźnie, by dobrze było mnie słychać. ( mimo wszystko chyba nie wyszło najgorzej ;) ) Od czasu do czasu podnosiłam też wzrok znad zeszytu i patrzyłam na publiczność. Cisza, wszyscy uważnie słuchają, skończyłam i dostałam głośne brawa i to 3 razy. (w tym raz jak Magda nim zapowiedziała kolejną osobę po moim występie wyjaśniła że celowo przybyłam tu na ten Teatrzyk nie znajac Gdyni, z daleka). Czułam się super, przede wszystkim przyjęta przez zgromadzonych ludzi na teatrzyku z wielką życzliwością ;)

          Po mnie wystąpił Szymon, mąż Magdy jak już pisałam, aktor, przedstawił swój zabawny monolog, było warto ten występ zobaczyć :) następnie wystąpiła dziewczyna śpiewająca piosenkę, bardzo krótką i piękną, ale gdyby była dłuzsza to prawdopodobnie popłakałabym się ze wzruszenia, a potem kolejny mężczyna z kabaretowym monologiem.

      Było więc i pięknie i  zabawnie, idea ,,Teatrzyku Bezwstydnego" okazała się byc napewno wartościowa i wszystko wskazuje na to, że będzie się on rozwijał :) 

        To nie był koniec występów bo w międzyczasie zgłosiło się kilku chętnych. Niestety, tego już nie widziałam, gdyz przyszła po mnie Kasia ( w wyniku nieporozumienia przyjechała z mężem po mnie za wcześnie, to niestety szkoda, ale trzeba było wracać.)

        Cóż, wiem, że napewno pojawię się na kolejnym spotkaniu ,,Teatrzyku Bezwstydnego" (nie wiem czy wystąpię tym razem ale w roli widza napewno tam będę ;) ). Teraz tylko trzeba poczekać do 3 listopada :)

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

sobota, 18 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  10 868  

Kalendarz

« październik »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O moim bloogu

Prowadzę tego bloga, bo wiem, że życie pisze niesamowite historie, nieraz słodko - gorzkie historie, ale na pewno piękne. Od nas zależy jak przyjmiemy i czy wykorzystamy w sposób piękny to, ...

więcej...

Prowadzę tego bloga, bo wiem, że życie pisze niesamowite historie, nieraz słodko - gorzkie historie, ale na pewno piękne. Od nas zależy jak przyjmiemy i czy wykorzystamy w sposób piękny to, co nam się przytrafia. Prowadzę tego bloga w przekonaniu, że życie samo w sobie jest piękne i jest( samo w sobie) sensem istnienia. Tak po prostu...

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 10868
Wpisy
  • komentarze: 261
Bloog istnieje od: 2274 dni

Lubię to