Bloog Wirtualna Polska
Są 1 272 143 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Frommistka

piątek, 30 września 2011 21:30

Tak, jestem Frommistką, filozofie Ericha Fromma, wybitnego psychologa i jednego z twórców psychoanalizy są zdecydowanie najbliższe mojej filozofii życiowej, że tak to ujmę. Ale o tym to przekonałąm się już dawno, rzecz w tym, że ciągle się o tym przekonuję, ale o tym za chwilę. Na twórczość Fromma natknęłam się przypadkiem mając ledwo 13 lat i na pewno stała się ona jednym z  wielu czynników kształtujących moją osobowość i to dość istotnym czynnikiem. Według mnie E.Fromm to geniusz. Szczególnie ważna jest dla mnie jego książka ,,Serce człowieka" (czytałam 4 razy), oraz ,,O sztuce miłości" (czytałam 3 razy), ale i inne dzieła nie pozostały dla mnie po lekturze bez znaczenia (czytałam 1 - 2 razy) wśród nich m.in: ,,Mieć czy Być", ,,Zapomniany język", ,,Rewolucja nadzieji", ,,Ucieczka od wolności", ,,Zerwać okowy iluzji". Na pewno jeszcze nieraz powrócę w moich notatkach do twórczości E.Fromma.

              Do czego jednak zmierzam w tej notatce już piszę... Otóż ostatnio wchodzę do Empiku w Sopocie, przeglądam książki i co widzę? Książkę autorstwa Fromma i to taką, o której tytule nigdy do tej pory nie słyszałam, a tytuł dobry, dobry - ,,Patologia Normalności" :). Oczywiście, że kupiłam, a nawet więcej, w chwilę później pochwaliłam się przez telefon owym zakupem tacie ;).

             Najbardziej niesamowite jest jednak to, że trafiłam na nią akurat teraz, na tym etapie życia; gdyż czytam ją i odkrywam poglądy (ujęte językiem psychologicznym), które wyznaję i które dotyczą spraw, nad którymi teraz szczególnie myślę, a nawet o których piszę na blogu (pojęcia szczęścia, nawet kiedy się cierpi; czucia czegokolwiek, choćby bólu świadczącego o tym że się żyje, co jest lepsze niż nieczucie niczego ;,prawdziwego" życia; tego by żyć i nie być biernym; by kochać życie i świat sam w sobie itd.- odsyłam do poprzednich moich notek) i aż chce mi się krzyczeć jaki to niesamowity zbieg okoliczności! Jakże bliską staje mi się ta książka z każdą kolejną stroną! Fragment  przykładowy wykazujący ,,podobieństwo poglądów" aż tu umieszczę:

 

,,(...) Chciałbym teraz coś powiedzieć o szczęściu z psychologicznego punktu widzenia. Przekonamy się, że wiele osób definiuje szczęście jako przeciwieństwo smutku lub cierpienia; cierpienie i smutek to jedno, a szczęście to ich przeciwieństwo. Z tego punktu widzenia mają oni obraz czy pojęcie szczęścia jako stan, w którym nie odczuwamy bólu, niepokoju, smutku. W takim pojęciu szczęścia jest coś całkowicie mylnego, ponieważ jesli nie doświadczamy smutku, nie jesteśmy żywi, a jeśli nie jesteśmy żywi, nie możemy byc szczęśliwi. Życie jest czymś takim, w czym smutek i ból są równie istotnym składnikiem jak szczęście. Zatem szczęście z pewnością nie jest przeciwieństwem czegoś takiego, co używając określenia klinicznego, można opisać bardzo dokładnie przeciwieństwem depresji.

          Czym jest depresja? Depresja to nie to samo co smutek. Osoba naprawdę pogrążona w depresji dziękowałaby Bogu, gdyby mogła odczuwać smutek.  Depresja to niezdolność odczuwania. Depresja to poczucie martwoty, kiedy ciało jest wciąż żywe. Depresja to wcale nie to samo co ból i smutek, nie ma z nimi żadnego związku. To niezdolność doświadczania radości, jak również smutku. To brak jakichkolwiek odczuć. To poczucie martwoty, które dla osoby pogrążonej w depresji jest nie do zniesienia. Dlatego właśnie jest tak zupełnie nie do zniesienia, przez sam fakt niezdolności odczuwania.

          Szczęście jest jedną z form, w których wyraża się intensywność życia. Intensywne przeżywanie życia według definicji Spinozy jest identyczne z radością lub szczęściem; na drugim biegunie mamy depresję, która w gruncie rzeczy oznacza brak odczuć. Podczas intensywnego zycia doświadczamy zarówno bólu, jak i radości, które istnieją razem, ponieważ są wynikiem intensywnego przeżywania.  Przeciwieństwem ich obu jest depresja, brak intensywnych odczuć.  Jeżeli przeciętnemu człowiekowi powiemy, że jedną z najbardziej przykrych chorób umysłowych, jakie istnieją, jest brak odczuwania, myślę, że tego po prostu nie zrozumie. Faktycznie jest wielu ludzi, którzy powiedzą: ,,Ależ to cudowne. To byłoby wspaniałe, gdybym nic nie odczuwał. Co u licha powinienem czuć? Chcę mieć spokój. Nie mieć kłopotów". Ci ludzie nie znają prawie niemożliwego do zniesienia, bardzo odmiennego stanu umysłu, w którym nie odczuwamy nic w ogóle. (...)" - E.Fromm, ,,Patologia Normalności", Kraków 2011

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

języki uniwersalne

wtorek, 27 września 2011 10:52

Sobota, dzień pierwszy, godziny popołudniowe, tuż po przyjeździe, Trójmiasto, a konkretniej Sopot. Inny świat - miejsce gdzie coś się dzieje. Po przyjeździe wraz z siostrą, szwagrem i rodzicami wybieramy się do tzw. Dworku Sierakowskich (gdzie moja siostra pracuje przy koordynowaniu imprez kulturowych) miejsca zupełnie niezwykłego i pełnego uroku, placówki będącej siedzibą Stowarzyszenia Przyjaciół Sopotu,  zajmującej się m.in realizacją imprez kulturowych i wydawaniem literackiego pisma ,,Topos". Wybraliśmy się tam z racji tego, że siostra właśnie współprowadziła ,,imprezę", a konkretniej  finał  akcji ,,Ulica Sztuki" Tu zamieszczam informację z ulotki reklamowej czym konkretniej owa akcja jest : ,,Sopot, ulica Sztuki2011 to organizowany już po raz 8. przez Towarzystwo Przyjaciół Sopotu i Urząd Miasta Sopotu przy współpracy Stowarzyszenia Na Drodze Ekspresji projekt, którego celem jest integracja społeczności lokalnej z osobami niepełnosprawnymi przez wspólne obcowanie ze sztuką."

      Z racji jej podsumowania, w Dworku odbyła się świetnie (i z humorem) poprowadzona aukcja prac osób niepełnosprawnych , które wzięły udział w warsztatach, a także koncert , moim zdaniem niezwykłego muzyka i kompozytora, Jacka Kuleszy. (niesamowita postać, bardzo otwarta i serdeczna, która widać, że tworzy dlatego, że po prostu sprawia jej to radość.  Możliwe, że wyda płytę w tym roku, z czym jest trochę problemów. Trzymam kciuki, że jednak się uda!!!! ;) )

 

Właśnie najbardziej niesamowite, co dało się dostrzec podczas finału akcji,  było to ile radości tym ludziom, których dzieła poszły na sprzedaż, sprawia tworzenie. I to taką prawdziwą, nieudawaną radość. W ogóle prawdziwość zachowań tych osób jest uderzajaca, potrafią się szczerze cieszyć i to nawet z drobnych rzeczy, nie wstydzą się emocji i kompletnie nie umieją udawać. Są ,,prawdziwi" w tym, co robią, w tym, co mówią, w tym, co czują, w tym, z czego się cieszą. Widząc to pomyślałam sobie, jak my, ludzie ,,pełnosprawni"  mimo, iż przecież paradoksalnie to nasza percepcja świata rzeczywistego nie jest ,,zaburzona" nieraz udajemy, robimy coś na siłę, tak mało nas czasem cieszy...tak mało jesteśmy czasem ,,prawdziwi". Po tym spotkaniu w Dworku doszłam również do wniosku, że na świecie są dwa języki uniwersalne , w których ludzie bez względu zarówno na używane języki ojczyste, jak i zdolnośc percepcji rzeczywistości, bez względu wręcz na wszystko,  mogą się porozumieć; tymi językami są  szczery uśmiech i sztuka.

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

to co się nie zdarzyło...

piątek, 23 września 2011 23:51

No właśnie - ,,to co się nie zdarzyło". Poprzednia notka odnosi się m.in do pożegnań... Jest jedno pożegnanie które ,,zdarzyło się" i ,,nie zdarzyło" jednocześnie. Ci, co czytają blog od początku zapewne wiedzą o pożegnanie z jaką osobą mi chodzi. Cóż, widać, że w życiu tak naprawdę nic do końca nie zaplanujesz, bo przecież nie wiesz co się wydarzy...I teraz mogę napisać, że planowałam wyjątkowe, wspaniałe pożegnanie już ponad miesiąc temu z pewną bliską wtedy dla mnie osobą i pożegnanie te nie wydarzyło się. Mogłaby to być też notka częściowo o doświadczeniu ,,pogardy" ale niech to odejdzie w zapomnienie. Więc ta notka jest o pożegnaniu, które się nie zdarzyło, o dwojgu ludzi, którzy nie spotkali sie tak jak mieli się spotkać, o łzach, które nie popłynęły z oczu, o wyjątkowym pocałunku, który się nie wydarzył, o tęsknocie, która jeśli była to została stłumiona, o nieodprowadzeniu się do domu i o pożegnalnym wierszu miłosnym, który nie wiadomo czy ma już jakikolwiek sens, ale na pewno został napisany (już dawno dawno temu) z myślą o pewnej osobie i o  tym pożegnaniu, które się nie odbyło. Skoro zaś wiersz ten był pisany z myślą o tej osobie, to cokolwiek nie wydarzyło się i choćby nie miał już swojego pierwotnego sensu to ,,należy" do tej osoby. Umieszczę go tu na blogu ze względu na to, że z drugiej strony jest to wiersz należący do tych utworów  w pewnym sensie ,,wzgardzonych", utworów, które również w pewnym sensie do końca ,,nie zdarzyły się", bo nie miały już racji bytu w rzeczywistości, która nastąpiła.

 

Gdy już wyjadę

 

Gdy już wyjadę w obcość tak bliską

i będę się modlić do Boga o bunt

wspominajac nasze kochające się oczy

i te pokoje, gdzie całowaliśmy się jak wariaci

Gdy już wyjadę do moich niebliskich

z moją nietęsknotą za nimi

i zawieruszy się moja łza w Twoim umyśle

Gdy już wyjadę w poszukiwaniu obcej mądrości

wbrew własnym wyznawanym prawdom

gdy odwaga odwróci się na pięcie i zniknie w autobusie

pamiętaj - wciąż wierzę,

że miłość jest silniejsza nawet niż śmierć.

 

Być  może ta notka wyszła trochę tkliwa, pesymistyczna, ale zapewniam, że przyświeca mi cały czas myśl z notki poprzedniej. Wyjeżdżam, zaczynam coś nowego i zaczynam to po wszystkim,  co do tej pory przeżyłam i co wzbogaciło ,,moją historię", którą zamierzam dalej budować w sposób najpiękniejszy jaki się tylko da, zaś coś nowego zaczynam z sercem odważnym i otwartym na innych ludzi, na nowe pomysły, na nowe zdarzenia :) Cieszę się :) 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

ostatni wpis z Suwałk

piątek, 23 września 2011 17:26

Jest późny wieczór, siadam przy komputerze i piszę tą notkę ze świadomością, że jest to ostatnia notka pisana z komputera z mojego rodzinnego miasta(a przynajmniej ostatnia na najblizsze pół roku, dopóki nie przyjadę na święta Bożego Narodzenia, ale wątpliwe że w okresie świątecznym będę spędzać czas przed komputerem ) Mam świadomość że kolejne notki na blogu będę pisać już w Gdańsku, gdyż to właśnie jutro wyjeżdżam na studia.

Ostatni tydzień był czasem pożegnań, przede wszystkim z przyjaciółmi, z których wielu też jedzie w świat ;) Trochę smutno i już tęskno, ale bardzo się cieszę, że wyjeżdżam, gdyż w końcu zaczyna się w moim życiu coś nowego, co bardzo chcę już poznać... To, co czuję najlepiej wyrazi w tym momencie myśl Adama Zagajewskiego: ,,Opuścić dom to doznać smutku, ale także przeżywać  odkrycia i radości czekające na nas w szerokim świecie." Właśnie z tą myślą w sercu i optymistycznym spojrzeniem na przyszłość opuszczam mój dom i ruszam ,,w świat" ;)


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

wciąż świeci słońce...;)

poniedziałek, 19 września 2011 11:05

Wychodzę na spacer, widzę kolorowe liście, czasem zmoczy mnie deszcz, czasem słońce zaświeci prosto w oczy; uśmiecham sie czasem do ludzi, ktorych nie znam, mijam i nigdy już nie spotkam; cieszę się, że jest tyle zjawisk pięknych, których nie da się ogarnąć rozumem; czasem czuję zimno i tez  uśmiecham się  w duszy, że coś jest tak namacalne, a coś innego  tak odległe, jak kolorowe obłoki, których nie można dotknąć. I zachwycam się tym wszyskim nadal, tak jak zachwycałam się kiedyś i tak jak dalej będę się zachwycać... ;) I myślę, jak to dobrze, że są rzeczy, które się nie zmieniają, których nikt nie może nam zabrać,  zwłaszcza to, co nosimy w sobie i czy to stracimy zależy tylko od nas ,,bo upadamy wtedy, gdy nasze życie przestaje  być codziennym zdumieniem". 

 

Zamieszczam do tego wiersz (o sikorce), bo tak jakoś pasuje ;)

 

Sikorka bogatka 

 

Jesteś piękna, moja siostro sikorko,

kapryśna trochę, ale urocza

Pod baldachimem nieba rozkładasz swoje skrzydła

i rozglądasz się ciekawie z naiwnością

istoty, która raduje się, gdy słońce suszy jej pióra.

Tak niewiele masz: kilka suchych gałęzi,

kroplę rosy, co przypadła tobie,

powiew wiatru, gdy się wznosisz,

przyjmujesz, co ziemia tobie zrodzi

Tak niewiele masz, moja siostro sikorko,

a ktoś tak trafnie nazwał cię bogatką.

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

sobota, 18 listopada 2017

Licznik odwiedzin:  10 877  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

O moim bloogu

Prowadzę tego bloga, bo wiem, że życie pisze niesamowite historie, nieraz słodko - gorzkie historie, ale na pewno piękne. Od nas zależy jak przyjmiemy i czy wykorzystamy w sposób piękny to, ...

więcej...

Prowadzę tego bloga, bo wiem, że życie pisze niesamowite historie, nieraz słodko - gorzkie historie, ale na pewno piękne. Od nas zależy jak przyjmiemy i czy wykorzystamy w sposób piękny to, co nam się przytrafia. Prowadzę tego bloga w przekonaniu, że życie samo w sobie jest piękne i jest( samo w sobie) sensem istnienia. Tak po prostu...

schowaj...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 10877
Wpisy
  • komentarze: 261
Bloog istnieje od: 2274 dni

Lubię to